©Bartłomiej Szyperski/carpressphoto.pl

Fantazyjnie wyglądający crossover szwedzkiej marki przeszedł drobny facelifting w 2016 roku.

Najbardziej zauważalne zmiany, to nowe światła LED z przodu, które wyglądem zbliżają V40 Cross Country do droższych modeli Volvo. Podczas gdy standardowe Volvo V40 konkuruje w trudnej dla siebie klasie z takimi rywalami, jak BMW serii 1 i Audi A3 – to Cross Country należy do znacznie bardziej niszowych.

©Bartłomiej Szyperski/carpressphoto.pl
©Bartłomiej Szyperski/carpressphoto.pl
©Bartłomiej Szyperski/carpressphoto.pl

Volvo, twórca terenowego gatunku kombi z XC70 na czele, budując standardowego hatchback’a dołożyło do niego odrobinę zdolności do pokonywania m.in. błota.

 

W zasadzie wszystko, co wyróżnia V40 CC od standardowego hatchbacka, to dodanie relingów dachowych i szczypty czarnego plastiku w dolnych partiach zderzaków i progów. Prześwit, który został podniesiony o 40 mm pozwala bez większych obaw zjechać na mniej utwardzone szlaki nie narażając go na uszkodzenia. Wyższe zawieszenie nie jest w stanie pomóc w jakiejkolwiek poważnej jeździe terenowej, może jednak okazać się pomocne  jadąc przez błotniste pola, albo pokonując żwirową drogę do domu. V40 Cross Country nie jest typowym off-road’erem. Bliżej mu do klasycznych cross-over’ów.

Podobnie jak na zewnątrz, wewnątrz nie wiele różni się od konwencjonalnego V40.

Fotele są wygodne i bez problemu można ustawić przyzwoitą pozycję do jazdy. System Infotainment nie należy do najbardziej intuicyjnych, a problem potęguje dość duża ilość przycisków. Obsługa systemów pokładowych wymaga przez to przyzwyczajenia.

Niezbyt wielkie przechyły nadwozia na zakrętach w połączeniu z dobrze dobranym układem wspomagania kierownicy powoduje, że Cross Country jest równie przyjemne w prowadzeniu jako standardowe V40. W wersji T5 przyczepność jest dobra. Można tego oczekiwać ze względu na standardowe wyposażenie tego modelu w napęd na wszystkie cztery koła.